Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 maja 2016

Nieubraniowe zakupy - Maj

 Hej. Chciałam Wam pokazać moje najnowsze cudeńka z kategorii kosmetycznej i wymarzonym portfelem od Michael Kors ;) Bez pachnie tak obłędnie i pięknie wygląda, że zorganizowałam niewielki bukiet, aby ożywić pokój, a przy okazji prezentuje się cudownie na zdjeciach.


 Na pierwszy ogień idzie portfel Michael Kors Jet Set Travel w kolorze Ecru/Vanilla. Portfel jest bardzo ładnie wykonany, w porównaniu do dotychczasowych portfeli po maksymalnie 50zł widzę wielką różnicę w jakości, zarówno materiału(skóry), wykończenia jak i dodatkowych elementów. Sam zamek chodzi bardzo płynnie, nie ma mowy o zacinaniu się, wcinaniu lub rozchodzeniu. Kolor jest dość jasny, więc istnieje ryzyko zabrudzenia, ale wystarczy zachowanie porządku w torebce lub przetarcie go wilgotną ściereczką i nic nie powinno się dziać. Niestety jeśli chodzi o rozmiar to portfel nie mieści mi siędo małych torebek, za to można śmiało użyć go jako małej kopertówki np. do sukienki na wesele. W środku zaś mieści się wszystko, na upartego nawet jakiś względnie cienki telefon, błyszczyk i konturówka. Oczywiście przy założeniu, że nie naładujemy go najpierw kilogramem drobniaków :)



 Kolejnymi nowościami są już te kosmetyczne. Na dwie rzeczy pokusiłam się ze względu na ilość pozytywnych opinii, są to: rozświetlacz Lovely, Gold highlighter oraz emulsja do ciała firmy Neutrogena, Visibly Renew. Poza tym moja lakierowa kolekcja powiększyła się o kolegę z Wibo z serii Extreme Nails.
 W kwestii rozświetlaczy jest całkowitą nowicjuszką, ten z Lovely kupiłam z powodu porównywania do droższego The Balm, Mary-Lou Manizer, a śmiesznej ceny w Rossmanie. Do tego mnóstwo dobrych opinii, więc coś musi w nim być. W moim posiadaniu jest jeszcze rozświetlacz o chłodniejszym wykończeniu firmy MUA, Undress your skin w kolorze Pink Shimmer, ale niestety został w mieszkaniu za granicą, wiec jego prezentacja wypadnie kiedy indziej, napewno w porównaniu ;). Narazie testuję, uczę się i walczę o tak modną ostatnio taflę. Na dłoni w świetle dziennym (przy dość sporym zachmurzeniu, ehh ta pogoda) prezentuje się tak:

 Bardzo mi się podoba ten kolor, jest ciepły, jakby szampański, nie żółty... Śliczny.

 Muszę bardzo pochwalić drugi zakup czyli lakier Wibo, Extreme Nails w odcieniu 171. Jest to typowo nudziakowy kolor, z moją skórą stanowią bardzo podobny odcień i takiego kolorku już jakiś czas szukałam, a ten dorwałam na promocji -49% w Rossmanie więc jego cena była naprawdę korzystna. Na zdjęciu można wychwycić lekki shimmer, ale na paznokciach jest on praktycznie niewidoczny. Lakier ma cienki pędzelek, dość dobrze się go rozprowadza, chociaż ja jestem fanką tych szerokich. Bardzo ładnie także zasycha, nie musiałam czekać zbyt długo aby nałożyć kolejną warstwę, a ze względu na średnie krycie 2 warstwy to minimum. Jednak jego największym plusem jest trwałość (co całkiem często zauważam w nudziakach o średnim kryciu). Paznokcie pomalowane 8 dni temu są co najwyżej pościerane na końcówkach, nic nie odprysneło. Zawsze nakładam na lakiery Top Coat z Seche Vite, ale jakoś nigdy oprócz mega połysku nie przeciągał on ich trwałości dlatego wiem ze to jednak zasługa samego Wibo. Żałuję że nie zrobiłam zdjecia pierwszego dnia, dziś paznokcie wyglądały tak:




Paznokcie idą jutro do renowacji :P ponieważ widoczny jest już nawet odrost, ale nie wyglądają jakoś strasznie nieestetycznie jak to mi się zwykle zdarza już po 3-4 dniach. Także za trwałość brawa, napewno będzie częstym gościem na moich pazurkach.

 Ostatnim zakupem jest produkt posiadający niemal same "piątkowe" oceny na Wizażu, czyli emulsja do ciała z minerałami zwiększającymi produkcję kolagenu firmy Neutrogena, Visibly Renew Elasticity Boost. Wraz z wyrabianiem ciała na lato pomyślałam o jakimś wspomaganiu ujędraniania, ponieważ same ćwiczenia to za mało. Postawiłam zatem na ten produkt i już po paru smarowaniach widzę, że skóra na całym ciele jest wygładzona i dobrze nawilżona. Moje obawy związane są z parafiną w składzie, narazie nie zapchała i mam nadzieję że tak zostanie. Emulsja wyróżnia się bardzo lekką konsystencją, która bardzo fajnie rozprowadza się na ciele. Zapach nie do końca mi się podoba, ale też nie przeszkadza. Trochę na minus jest też cena, ale dorwałam na promocji także się nie skarżę ;) Jako kuracja uzupełniająca przerwy od body wrapping cały zeszły tydzień spisywała się super, efekty są wyczuwalne, ale więcej bedę mogła powiedzieć zapewne po nieco dłuższym czasie.


 Na dziś tyle, kolejny post to będą już ubraniowe zakupy, które udało mi się zrobić także w zeszłym tygodniu.

 Pozdrawiam :)

czwartek, 20 listopada 2014

Sen zimowy czas zacząć!


 Za oknem pierwszy śnieg, a ja już mam ochotę spędzić resztę zimy pod ciepłą kołderką z gorącą herbatką w kubku. Jutro, jak wstanę pewnie będzie już biało. Mam nadzieję, że zima będzie tak delikatna jak w zeszłym roku, a to dlatego, że kupiłam kurteczkę w Zarze i nie jest zbyt gruba (choć puchowa). Chciałabym ponosić ją jak najdłużej, na razie spisuje się bardzo dobrze.











W przetrwaniu zimy pomogą mi ciepłe sweterki, grube kominy i skarpety :) Na zdjęciu 3 z nich. Wszystkie z H&M'u, wściekły róż jest bardzo gruby i dość długi, zakochałam się w nim i jest obecnie ulubieńcem; kremowy ze splotem to już zeszłoroczny zakup, ma trochę wełny w składzie i gryzie :) Pudrowy róż to mój pierwszy kaszmirowy sweter, jest bardzo prosty, ale za to uroczy. No i był na promocji, inaczej bym się nie skusiła.

 Kapciuszki tez z H&M, słodkie! :D


 Parę dni temu natknęłam się w Galerii na sklep z kosmetykami rosyjskimi i nie tylko. Moją radość ciężko opisać, najchętniej wzięłabym wszystko, ale musiałam zdecydować się na najbardziej potrzebne ( a przynajmniej tak sobie wmawiam) produkty :) Mój wybór padł na wodę różaną firmy Dabur (miłość od pierwszego użycia), piankę do mycia twarzy Organic Therapy firmy Pervoe Reshenie (czeka na swoją kolej) i maskę do włosów drożdżową na pobudzenie wzrostu, Przepisy Babci Agafii też Pervoe Reshenie. Produkty ogólnie dobrze oceniane na Wizażu i dość znane. Mam nadzieję że będą mi dobrze służyły :)


poniedziałek, 27 stycznia 2014

Nowości w kosmetyczce nr.3

 Hej! W sobotę wyskoczyłam na małe zakupy. Odwiedziłam drogerię, sklep zielarski i szmateks. Wpadło mi w ręce kilka ciekawych produktów.
 Po tym jak mama zaopatrzyła mnie w jedwabną piżamkę zapragnęłam jedwabnej poszewki na poduszkę. Piżamka, chociaż jest za duża, to bardzo wygodna. Skóra się nie poci, w lato taka piżamka jest chłodna, zimą utrzymuje temperaturę ciała :) Jest mięciutka, lekka i śliska. Poza tym nie byle jakie to materiał ;) Podczas wizyty w szmateksie dorwałam jedwabną halkę, z niej będzie poszewka na poduszkę. Podoba mi się jej kolor, jak z pokoju Blair Waldorf z Plotkary :) Jak zrobię z niej poszewkę to pokaże. 
 W drogerii była promocja na kosmetyki Bell, więc kupiłam Trwały Fluid Rozświetlająco- Korygujący, Illumi Corrector i Tint Lipstick w kolorze 01. Fluid ma dobre recenzje na Wizażu, mam nadzieje że mi też będzie dobrze służył. Szminka ślicznie pachnie i koloruje na różowo usta, ale nie aż tak jaskrawo jak wygląda :) Skończyła mi się Bioderma, więc tym razem postanowiłam wypróbować płyn micelarny z L'Oreal.



 Przyniosłam też kilka ciekawych rzeczy z Zielnika. W końcu dorobiłam się oleju lnianego, posłuży mi do OCM, włosów i posiłków. Znalazł się też Żel Aloesowy firmy GorVita, glinka różowa i aloesowy szampon Equilibra (czytałam o nim mnóstwo dobrych opinii).


piątek, 10 stycznia 2014

Denko Październik-Listopad-Grudzień 2013

Witajcie. Dawno nie robiłam "denka", głównie dlatego że mnie tu ni było, z drugiej strony dlatego, że mało zużyłam ;) W tym momencie trochę się tego nabierało i z ochotą wam to pokażę. Znowu narobiło mi się tyle kosmetyków które chciałabym już zużyć i wyrzucić. Parę tych "męczących" już zeszło.

1. Cacharel, Amor Amor - Ukochane perfumy, mój zapach miłości :) Kupię ponownie :*

2. Avon, Intensywnie nawilżający krem do stóp z lawendą - Jedyny kosmetyk Avonu w tym zestawieniu, który się do czegoś nadaje. Naprawdę dobry krem do stóp, szybko się wchłania, dobrze nawilża, ładnie pachnie. Może kiedyś kupię ponownie.

3. Rexona, Fragnance Collection, Sexy - Jeden z moich ulubionych. Kupię ponownie.

4. Avon, Naturals, Smoothie, Owocowy mus do mycia ciała Kokos - Ten Avon to ładnie zaszedł za  skórę. Kolejny bubel w kolekcji. Na moje nieszczęście nie mam w zwyczaju wyrzucać niezużytych kosmetyków, staram się je wymęczyć. Ten mus męczyłam 2 lata. Jest okropny pod każdym względem. Jego wydajność to gwóźdź do trumny. Nie wyciśniesz tego czegoś z butelki, bo sobie wraca, trzeba go tak jakby odczepiać, coś w stylu białka jajka. Wysusza oczywiście, śmierdzi sztucznym kokosem. Na Wasze szczęście i moje - Nie da się już go kupić - Hurra!

5. Rimmel, Renew & Lift, 200 Soft Beige - Całkiem dobry puder prasowany, matowił na długi czas, ładnie stapiał się z fluidem. Do tego był baardzo wydajny. Nie kupię ponownie, szukam czegoś idealnego ;)

6. Essence, Liquid Eyeliner - Do niedawna mój ulubieniec. Podobała mi się gąbeczka, długo zachowała dobry stan, łatwo się nią malowało. Kolor intensywny i trwały, nie zmazywał się, trwał i trwał całą noc ;) Kosztuje ok. 9 zł. Polecam! Ale mam już innego ulubieńca, wiec nie kupię ponownie.

7. Bell, Multi Mineral, Mat & Cover Stick - Kolejny kosmetyk godny polecenia. Krycie bardzo dobre, wydajność też na +. Może kupię ponownie.

8. Alterra, Szampon Biotyna i Kofeina - Nie najgorszy, dobrze oczyszcza włosy, tak jakby trochę wolniej się po nim przetłuszczały. Całkiem nieźle się pieni. Mm swojego faworyta z Alterry, ale może i ten jeszcze kiedyś kupię.

9.Olay, Gentle Cleansers, Odświeżający żel do mycia twarzy - Hmm, cóż mogę powiedzieć, nie był taki zły. Oczyszczał dobrze, odświeżeni nie zauważyłam. Nie wiem ile kosztował, bo go dostałam, ale nie jest chyba zbyt drogi. Jest za to tak niemiłosiernie wydajny, że do jego zużycia podchodziłam dwa razy, na przemian z innym żelem. Nie szkodził, ale szukam dalej, więcej nie kupię.

10. Mexx, Fresh Woman - Ładne, podobały mi się. Słodkie, ale świeże. Jak najbardziej w moim guście. Tylko słaba trwałość... A szkoda. Nie kupię, za dużo zapachów do wypróbowania ;)

11. Synergen, Sweet Touch, krem do cery wrażliwej - Lepszy od Garniera, cena ta sama. Fajnie nawilżał i ładnie pachniał. Wygodne opakowanie, nie zawiera parabenów. Może jeszcze kupię ponownie.

12. Isana, Intensiv, Regenerujący balsam do ust - Był dobry, jeden z moich dotychczasowych ochronnych balsamów do ust. Może jeszcze kupię.

13. Avon, VIP, kondycjonująco-nawilżający krem na dzień SPF 20 - Chyba po prostu nie dla mnie. Twarz po nim świeciła się jak jeszcze nigdy w życiu, nawet przypudrowanie nic nie dało. Dla mnie to wystarczy aby go nie kupić (na szczęście miałam tylko próbki!)

14. Vichy, normaderm,  Nawilżający krem na dzień do skóry z niedoskonałościami tri-activ - też z próbki, ale miałam ich 4, więc coś mogę powiedzieć. Nie da się niestety powiedzieć o tym kremie nic pozytywnego. Krem z ALCOHOL DENAT. na 3 miejscu w składzie nie może być niczym dobrym. Zaognił zaczerwienienia, nie nawilżył. Nie kupię nigdy w życiu.

15. Oeparol, krem kondycjonująco-nawilżający - szkoda, że parafina w składzie, le raz na jakiś czas szkody nie robił. Dość tłusty, więc nadawał się tylko na noc. Ładnie uspakajał i nawilżał skórę. Za tłustość więcej nie kupię.

16. Avon, Solutions, Sensitive botanicals night/day - Nie ma już tych kremów w ofercie Avonu. Nie wiem, czy z moimi próbkami było coś nie tak, może były przeterminowane, ale śmierdziały okropnie jakąś straszną chemią. Mimo to przełamałam się i użyłam, ale ani to nie nawilżyło, a powiększyło tylko naczynka. Masakra.

niedziela, 8 grudnia 2013

No i zasypało!

  Hej! Czekałam i czekałam aż się doczekałam. Zasypało mnie po kolana, ale podobno nadchodzi ocieplenie, więc się śniegiem nie pocieszę zbyt długo. Spadło go tyle w ciągu jednego dnia, że jak się zacznie topić to będzie niezła chlapa ;( Mikołaj wiedział jaka jest moja ulubiona czekolada i że lubię pistacje. Mam nadzieje, że mnie nie podgląda ;>











A to mój zestaw na chłodne dni: Ciepłe kapciuchy + pachnąca pielęgnacja ciała ( w słodkich opakowaniach) :)  Tak poza tym... gorąca herbatka z miodkiem, albo kakao i kocyk. Raj...




A tak wygląda mój koniec świata :)



I piękna Kate w sukience Roland Mouret na premierze filmu Mandela: Long Walk to Freedom. Idealna <3


wtorek, 11 czerwca 2013