Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2014

Recenzja : Clinique, Dramatically Different Moistiurizing Lotion +

 Dziś napisze Wam nieco o nawilżającym lotionie od Clinique. Machnęłam się na niego z 3 powodów, po pierwsze - dostałam kartę podarunkowa na 250 zł do Douglasa, po drugie akurat kończył mi się krem nawilżający, po trzecie był na promocji 140 zł( ze 175) za 125 ml, wiec znośnie ( chociaż gdyby nie to ze miałam do wydania tak czy siak 250 zł to na pewno nie kupiłabym kremu nawilżającego za taką cenę). Ten lotion jest ostatnim z 3 kroków w systemie pielęgnacji cery od firmy Clinique.




OPAKOWANIE
Z ulotki : "Lekka, łatwo wchłaniająca się emulsja, która uzupełnia poziom nawilżenia, wzmacnia skore oraz przywraca jej równowagę. Zapewnia zwiększone nawilżenie, które utrzymuje się przez cały dzień."
W środku pudełeczka była jeszcze ulotka we wszystkich językach, aczkolwiek nic więcej nie było w niej ujęte niż na pudelku, raczej opowiadanie o tym jaka to nowa receptura jest z tego co pamiętam, ale uwierzcie mi całkowicie zbędne jest jej przedstawienie, bo większość osób po przeczytaniu tej recenzji nawet nie będzie zainteresowane tym lotionem (a przynajmniej  nie powinno być). Niesamowicie wygodna jest pompka, kosmetyk wyciska się naprawdę z przyjemnością, higienicznie itp. Samo opakowanie bardzo ładnie wygląda na półce w łazience :P


SKŁAD
Otóż, moim największym błędem przy kupowaniu tego lotionu było to, że nie przeczytałam składu. A w nim już na samym począteczku paraffinum liquidum,  i petrolatum (wazelina), czyli jedni z największych wrogów mojej skory. Powiecie "Trzeba było pomyśleć!", a ja przyznam wam całkowitą racje. Mój mozg w tym czasie był chyba zbyt upojony zapachami Douglasa.


DZIAŁANIE
 Wiec jak ten drogi specyfik sprawuje się na mojej skórze? Za sprawa wyżej wspomnianych składników sprawuje się źle, bardzo źle. Tak bardzo zapycha, a wręcz zatyka, zakorkowuje moje pory, że już dawno nie widziałam swojej cery w tak złym stanie. Nawet miesięczne odpuszczenie peelingu i maseczek nie poczyniłoby takiego spustoszenia. Do tego ta "lekka" emulsja, jest tak ciężka na twarzy, robi tak okropną warstwę że brzydziłam się ja nakładać, miałam wrażenie że moja skóra nie oddycha. Sama konsystencja jest faktycznie lekka, jedna pompka kosmetyku i cala twarz ślicznie pokryta, co na nieszczęście daje nam dobrą wydajność. Przy używaniu tego lotionu moja twarz z dnia na dzień wyglądała coraz gorzej, porobiły się czarne kropki w zatkanych porach, moja cera stała się strasznie niejednolita, tak jakby dusiło moje naczynka. Okropność. Nie wiem jak to było z nawilżeniem, bo generalnie cera się nie przesuszała, ale to złudzenie dzięki parafinie.

PODSUMOWANIE
 Z ciężkim sercem pisze tak niepochlebne słowa, bo miałam na prawdę nadzieje na dobry kosmetyk, chyba pierwszy w życiu tak drogi. Liczyłam na efekt wow, skore jak pupcia niemowlęca, bądź modelki. Duuży, duży zawód, nie polecam. Być może komuś ten krem nie wyrządzi krzywdy, ja mam cerę mieszana, tłustą w strefie T i to nie jest kosmetyk dla mnie. Swoją drogą, zaczęłam używać od 3 dni kremo-żelu z Lirene 20+ i cera nagle poprawiła się. (Ale o nim kiedy indziej...)
 Jak dla mnie - DROGI BUBEL. Zużyłam z 14ml w ciągu miesiąca i kremik wędruje na allegro.

środa, 3 lipca 2013

Postanowienie na lipiec + recenzja Joanna, Fruit Fantasy, Gruboziarnisty peeling do ciała 'Hawajski ananas'

 Hej. W związku z tym że pieniądze mnie nie lubią i uciekają ode mnie w trybie natychmiastowym postanowiłam w miesiącu lipcu oszczędzać! 
W lipcu :
- nie kupię ani jednego lakieru do paznokci, ani odżywki do włosów, ani innych kosmetyków kolorowych i do włosów i do ciała (no chyba że się deo skończy:P)
- drogerie omijam szerokim łukiem!
- nie oglądam filmików, ani nie czytam postów o ulubieńcach miesiąca itp. (zapobiegawczo, żeby nie kusiło!)
 I zobaczymy czy się uda. A w pierwszej kolejności zaoszczędzone pieniążki pójdą na nowe butki do ćwiczeń i biegania NIKE, w zwykłych tenisówkach po prostu sama siebie okaleczam. Przy okazji wspomnę, że niedługo trochę więcej zachcianek uda mi się spełnić, ponieważ ruszam do pracy :) Tylko nie chcę całej wypłaty wydać na lakiery i odżywki (śmieję się sama z siebie bo w czerwcu nakupowałam tego tyle, że codziennie mogę malować paznokcie na inny kolor, a odżywek nie zużyje przez pół roku), więc z tego akcja oszczędzanie. Na buty Nike też się ślinię od jakiegoś czasu więc spinam pośladki i w do końca lipca będę je mieć! :) Powiedzcie mi jakie "najacze" polecacie do treningu i biegania? Oczywiście w takich dość rozsądnych cenach, 260zł maksymalnie.

Przejdźmy do recenzji: Joanna, Fruit Fantasy, Gruboziarnisty peeling do ciała 'Hawajski ananas'

 Zacznę od tego, że uwielbiam wszystko co ananasowe, a tego peelingu miałam 2 opakowania, pierwsze kiedyś kiedyś, drugie właśnie kończę. Zapach jest obłędny i po prostu mogłabym takim ananaskiem pachnieć cały czas, niestety zapach się ulatnia niedługo po zmyciu peelingu. Grudki są duże i nie 'roztapiają' się chyba nawet wcale. Peeling jest ogromnie wydajny i skuteczny. Do tego całkiem ładne opakowanie, przezroczyste, więc widać ile kosmetyku zostało w tubie. Jedyny problem był taki, że ciężko pod koniec wydobyć resztki kosmetyku z tuby i trzeba odkręcać korek, jest tak jakby za twarda. Ten kosmetyk na pewno kupię ponownie, ale na razie wypróbuję inne warianty zapachowe :) Kusi mnie marakuja i zielone jabłuszko.