W grudniu zeszłego roku, dokładnie w moje urodziny, po 6 latach, 4 miesiącach i 17 szalonych, świetnych, czasem gorszych ale głównie lepszych dniach spędzonych razem mój kochany mężczyzna w całkiem dziwnej scenerii klęknął, wypowiedział magiczną formułkę a ja powiedziałam Tak ;) My preciousss.... na zdjęciu obok. Tylko on mógł wpaść by zrobić to... właśnie tak, bez pompy, intymnie, słodko. Zawróciło mi to w głowie i po jakimś czasie oprócz ciągłego poszukiwania inspiracji makijażowych, włosowych, ubraniowych, kosmetycznych zaczęło się poszukiwanie tych ślubnych, najpiękniejszych :) Tak, mam już wizję, pare elementów MUST BE. Ale o tym będzie trzeba zorganizować osobny wątek. Wracając do studiów... Tak, kończe w czerwcu i wyjeżdżam z granicę. Z chęcią poopisywałabym tutaj zycie tam, tamtejsze drogerie, kosmetyki. Choć w dużym stopniu się nie różnią, a nawet są słabsze! Kiedy tam jestem zawsze ubolewam na brak polskich marek i cen. W Polsce za każdym razem robię nieskromne zapasy, co by niczego nie zabrakło. Aktualnie właśnie jestem i się nie mogę nacieszyć.
Co się jeszcze u mnie pozmieniało? Mimo że nigdy nie byłam szczególnie gruba to zawsze czułam się obtłuszczona w niektórych miejscach. Aktualnie ćwiczę jakies 4-5 razy w tygodniu po około godzince i widzę efekty, od stycznia waga spadła z 49 do 45kg, przy moim wzroście to odpowiednia waga, naprawdę ;) Nie mam diety, po prostu jem zdrowo, nie obżeram się, uważam na ilość węglowodanów i staram się jeść jak najmniej przetworzone produkty (najlepiej z własnego ogródka). Już czuję się dobrze ale to jeszcze nie to, aczkolwiek nie zalezy mi na zbiciu wagi tylko zalegających resztek cellulitu i tłuszczyku. A jeszcze skusiłam się na zakup białych rurek i do nich moja pupa musi wyglądać perfect, także jestem silnie zmotywowana. Mam także plan własnie na post zakupowy, część produktów juz mam, ale wybieram się także w przyszłym tygodniu na zakupy, także powinno trochę tego być. Naczytałam się ostatnio o body wrapping i jestem już po pierwszej akcji z kawą, cynamonem i folią. Wystarczyło ją nagrać i puścić z podkładem muzycznym z Benny Hill i poprawiać sobie humor w słabsze dni. Tak, nie wyglądało to za ciekawie, ale efekt jakiś tam był :) Troszeczkę mieszanka się do mnie nie kleiła a foli rozrywała i zaczepiała. Natomiast po zmyciu, wow,pupa i nogi gładziutkie jak nigdy, dzisiaj robię drugie podejście. Oby już z nieco lepszą wprawą. Na koniec z powodu braku grafiki towarzyszącej treści posta, metamorfoza moich smutnych kudełków, przeprowadzona w domowym zaciszu, koszt - całe 4 euro i cierpliwość "szwagierki" ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz